ELA + WOJTEK | CIEPŁY ŚLUB W GRUDNIU


Kiedy odebrałam pierwszy telefon i usłyszałam ciepły głos przyszłej panny młodej, który opowiedział mi o planach ślubnych, wiedziałam, że będzie wyjątkowo. Pierwszy raz spotkaliśmy się dzień przed ślubem. Następnego dnia zostałam jedną z sześciu osób zaproszonych do wspólnego świętowania. Kameralny ślub, bez hucznych zabaw, tłumu gości i całonocnych tańców. Było wszystko, co w zupełności wystarczyło, żeby połączyć dwoje ludzi. Miłość, przyjaźń, ciepło. Były ukradkiem zaglądające przez okna światła, był Wawel odbijający się w falującej tafli rzeki. Najbardziej jednak w głowie utkwiła mi radość, która opanowała cały ten dzień. Policzki bolały od dawkowanej ilości śmiechu. Wspominając uśmiecham się do dziś. Dziękuję za zaufanie, za ogromne wyróżnienie i za emocje, które mogłam uchwycić na zdjęciach.