Wracając stamtąd ściskałam w rękach torbę z aparatem. Czułam, jakbym trzymała tam te wszystkie wspomnienia i nie mogłam się już doczekać, aż emocje opadną, upał przestanie doskwierać, a ja będę mogła usiąść nad kubkiem herbaty i przeżyć ten dzień na nowo. Było wspaniale! Uśmiechy towarzyszyły nam odkąd po raz pierwszy spotkałam się z Asią na Lipowej 6, aż po koniec dnia. Dwa wulkany energii, dwie dobre dusze i tysiące małych zdarzeń, A poznali się w teatrze... na końcu mała próba umiejętności ;-) Cieszę się, że mogłam Was poznać, przeżywać z Wami te chwile, obserwować, czerpać, śmiać się i łapać to, co umykało zbyt szybko, ale nie tak szybko, by nie dało się tego zatrzymać na dłużej.



























































































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz