Planowałyśmy zrobienie kilku zdjęć, kiedy jeszcze świeciło słońce i było przyjemnie ciepło. Widocznie przeznaczone były nam zmarznięte nosy i rosa na butach. Stylizacje, jak i cała reszta, bardzo spontaniczne! Tak lubię najbardziej. Ciekawa jestem ile jeszcze takich swetrów i innych ciekawych rzeczy skrywa strych Marty. Obie zgodziłyśmy się, że koniecznie musimy to sprawdzić.
Pewna siebie, piękna, spontaniczna. Podczas robienia zdjęć wskazywałam tylko miejsce, które wydawało mi się dobrym materiałem na tło, a Marta od razu wiedziała jak zapełnić pierwszy plan. Zachwycam się. Dobrze, że nie muszę pisać, jak Marta śpiewa. Brakłoby epitetów. Zapraszam do oglądania.


